poniedziałek, 5 czerwca 2017

Co u nas.....



Troszkę milczałam ostatnio, ale sporo się u nas działo, więc czasu było mało. Końcowe egzaminy w szkole, zawody syna, treningi córki itp.
Mamy za sobą kolejny rok Edukacji Domowej (już 4 zamknęliśmy), od 27 maja dzieci mają wakacje już. Dla przypomnienia syn gimnazjum, córka szkoła podstawowa. W tym roku dzieciom poszło bardzo dobrze, dzieci dały z siebie wszystko by wysoko zaliczyć egzaminy roczne.
Pomiędzy tym wszystkim były dwukrotnie zawody syna łucznicze, badania przed wyjazdem na obóz sportowy z klubu. Przygotowania do egzaminu z samoobrony córki, konkurs keyboardowy, między powiatowy syna, klasowe wyjazdy najstarszego syna, ogród, który wymaga sporo pracy. Naprawdę sporo się działo.



Udało nam się wyjechać na tydzień w cenach promocyjnych przedsezonowych nad morze, psinka nasza też pojechała. Takie bonusy daje nam nauka w domu, że możemy podróżować po za sezonem, dzięki temu naprawdę dużo, dużo taniej. Żywimy się sami, zabierając prowiant z domu i gotując dodatki na miejscu, w tym roku również piekłam pieczywo i po raz pierwszy upiekłam urlopową po za domem pizzę. Takie wyjazdy są naprawdę dużo tańsze, wybieramy miejsca gdzie mamy dostęp do kuchni lub używamy własnych sprzętów typu kuchenka gazowa, piecyk elektryczny, który wozimy ze sobą.  Pytamy gospodarzy czy możemy używać takich sprzętów i spokojnie samodzielnie gotujemy i pieczemy sobie. Naprawdę sporo można zaoszczędzić.
Przed nami popis muzyczny, semestralny syna, egzamin z samoobrony córki, zakończenie roku szkolnego najstarszego syna, potem już zupełnie legalne wakacje. Planujemy kilka krótkich wyjazdów, rodzinnych po za tym syn jedzie na obóz sportowy z klubu (naprawdę korzystne ceny, bo klub dofinansowuje), córka niestety tylko na tygodniowy wyjazd, koszty na dwa były za wysokie, ale jedzie samodzielnie, więc może nabierać umiejętności samodzielnego radzenia sobie w grupie. Potem jeden wyjazd 4 dniowy rodzinny do rodziny na Mazurach i tygodniowy w góry. Pomiędzy wycieczki rowerowe, wypady na basen (3 zł wakacyjne wejścia dla dzieci), jazda na rolkach, jednodniowe wycieczki w okolicy województwa.
Mamy nadzieję, że uda nam się ciekawie spędzić z dziećmi wakacje, nie wydając fortuny. Dzieci nasze nie wołają żadnych dodatkowych urozmaiceń na wyjazdach typu gofry, lody, karuzele, gadżety itp. Staramy się zaspokoić ich potrzeby własnymi wyrobami, drobne pamiątki owszem kupujemy np. z nad morza zakładki do książek dla syna za 5 zł, kolczyki z bursztynem dla córki za 18 zł. Im to wystarcza, nie oczekują więcej, nie wymuszają niczego, nie zadają.  Lody dzieci miały i owszem, na kwaterze zamroziłam im jogurty, tym razem nie z oszczędności, ale z rozsądku, skład kupnych lodów jest porażający i nie mamy na niego chęci. Zatem wymieszałam jogurt z truskawkami i zamroziłam.  

Tak to sobie właśnie podróżujemy. Dla wielu wyda się to dziwne, nienormalne, ba nawet chore, ale to jest nasz sposób na zwiedzanie, wypoczywanie, podróżowanie. Gdy byliśmy 2 lata temu w Holandii w delfinarium nikogo nie dziwiło wyjęcie własnego prowiantu, ba nawet na terenie nie było za bardzo gdzie zjeść, ludzie wyjmowali wymyślne domowe przekąski, rozkładali się na wszędzie dostępnych stoliczkach i zajadali to, co przynieśli ze sobą. Jadąc przez Niemcy trafialiśmy na pełne eleganci i szyku pikniki przy autostradzie, z obrusem i filiżankami. Zaś w Anglii to my wyglądaliśmy dziwacznie na parkingu wyjmując domowe produkty a nie otwierając pudełka z hamburgerem zakupionym na stacji.  Jak widać, co kraj to inne obyczaje. My lubimy wiedzieć, co jemy, do tego nie lubimy przepłacać na średniej, jakości przekąski, więc podróżujemy z własnym prowiantem. 

3 komentarze:

  1. POzdrowienia i wyrazy szacunku, że tak rozsądnie układacie sobie życie

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pełna podziwu, że jesteś taką rozsądną, gospodarną kobietą. Bardzo lubię Twój blog, bo na nim mogę znaleźć właśnie takie opowieści o prostym życiu ale pełnym jakości a nie ilości. Twoje dzieci umieją docenić to co im dajesz, a nie jak większość dzisiejszych nastolatków wymagających od rodziców gwiazdki z nieba. Bardzo inspirujesz:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcialabym tak wychowac syna, alejak patrze, co sie dzieje wsrod dzieci, to trace wiarę. Ciągle słyszę głosy, ze nie zamkne goprzed swiatem, ze biedne dziecko, bo nie je słodyczy... nie moge zyc po swojemu, mieszkając z tesciami... ps. Podziwiam Panią naprawde

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"