niedziela, 15 kwietnia 2018

Oszczędzanie na.......zawołanie....




Ostatnio mocno zaniedbuję blog, ale jakoś tak się układa wiele spraw, że mało czasu na pisanie pozostaje. Najpierw mąż wrócił z treningu z promocją w postaci pękniętych dwóch żeber, potem zaczęły się formalności ze zmiana szkoły córce, obecnie chodzi do szkoły stacjonarnie i codziennie, z czego jest bardzo zadowolona, bo to taka szkoła, jakiej nigdy nie znałam. Teraz nadchodzące egzaminy gimnazjalne syna, oddawanie projektu itp. Po drodze były Mistrzostwa Polski Juniorów w Łucznictwie, więc zabrało to czas i tak ciągle coś się dzieje. Teraz rozpoczął się sezon ogrodowy, sianie, pielenie, nawożenie i sporo wymaga to pracy i uwagi.



Ostatnio mocno oszczędzam na wydatkach by przygotować nas dobrze do wakacji, zaplanowany już jest wyjazd nad morze całej rodziny na tydzień, potem dwa tygodnie dzieci na obozie i nasz w trójkę wyjazd w tym czasie na 5 dni w góry. Czy coś więcej nie wiem, raczej nie, bo funduszy braknie, ale i tak uważam, że to całkiem sporo wyjazdów, może uda nam się jeszcze gdzieś do znajomych zrobić szybki wypad, ale czas pokaże czy fundusze pozwolą.
Mocno, zatem pilnuję wydatków by można spokojnie wyjechać na zaplanowane wyjazdy, opracowuję żywienie, możliwość przewiezienia dań, by na miejscu tylko coś podgrzać. Bardzo dokładnie analizuje nasz jadłospis by był zdrowy, ale nie pochłaniał dużo pieniędzy, oraz by zawierał jakieś przysmaki w stylu ciasto, desery, batony lub domowa czekoladę. Mąż teraz wymagał diety bogatej w wapń, syn wysoko białkowej, więc to tez muszę uwzględnić, ale nadal pamiętać by koszty nie były za wysokie. Obecnie na piec osób udaje mi się zamknąć w 900 – 1000 zł, przypominam, że mam w domu dwóch dorosłych mężczyzn, jednego nastolatka i jedna nastolatkę oraz mnie. Wszyscy uprawiamy jakieś sporty córka (lat 14) i syn (lat 16) biorą udział w zawodach, więc to już nie tylko rekreacja.  
Dodatkowo muszę oszczędzać, bo straciłam jeden ząb i zbieram fundusze na jego rekonstrukcję, na szczęście koszty rozłożą się w czasie dość długim, więc mam nadzieję, że uda się t o w miarę bez boleśnie dla finansów.
Postanowiłam, że odzież kupuję tylko dzieciom, nam przerabiam lub szyję od początku nową, mam sporo zalegających szafę tkanin, więc wreszcie mam motywacje. Teściowa, co jakiś czas donosi nowe kawałki nowych tkanin, które dostaje od znajomej ze szwalni (kończą produkcję i zostaje, więc teściowa dostaje). Niestety wydajemy obecnie troszkę na nasiona i nawozy, choć i tu udało nam się zmniejszyć koszty i kupujemy taniej. Rozpadł nam się kompostownik, ale mąż zbuduje nowy sam z resztek drewna po budowie wiaty. I tak tworzymy zmniejszenie wydatków by oszczędzić na inne potrzeby lub przyjemności. 
Myślę, że w każdym domu znajdzie się cześć budżetu gdzie można zaoszczędzić i odłożyć na inne potrzebne lub przyjemne sprawy.

czwartek, 29 marca 2018

Zdrowy rozsądek przed świętami......




Wraz z nadejściem wiosny wszystko wokół budzi się do życia, nadchodzi czas świąteczny, pełen nadziej i radości. Często czas ten wiąże się z trudem sprostania wyzwaniu finansowo.  Postarajcie się zmienić myślenie z „postaw się, a zastaw się”, „na czym chata bogata tym rada”.   U mnie w domu rodzinnym nie było tradycji kupowania prezentów dzieciom na zajączka i podobnie nie wprowadziłam jej do mojego domu obecnie. W okresie wiosennym jest i tak sporo wydatków na odzież dla dzieci, często trzeba płacić zaliczki na wyjazdy wakacyjne, więc nie dokładamy sobie wydatków na prezenty dla dzieci z okazji tak zwanego zajączka. W świętach nie ma chodzi tylko o prezenty, jedzenie i ogrom wydatków i pracy. Owszem lubi jak zawsze dobrze zjeść, ale wszystko przygotujemy sami, córka ciągle dopytuje, kiedy będziemy razem gotować.

Dania, które przygotujemy to:
Żurek z kiełbasa i jajkami, zupa krem pomidorowa, golonka pieczona z kapustą kiszoną, kurczak cały nadziewany cebulą cytryną z rozmarynem i ziemniaczki, buraczki.
Sałatka jarzynowa, sałatka z tuńczyka z ananasem i ryżem, wędliny domowe (rolada z boczku, szynka w ziołach, pasztet, biała kiełbasa), śledzie w oleju, śledzie na ostro w pomidorach, ćwikła, jaja gotowane
Domowe pieczywa i ciasta – mazurek makowy, sernik, pleśniak.
Owoce, domowe wino i nalewka aroniowa.

Jak co roku wszystkie dania przygotowujemy wspólnie sami w domu, wiele produktów kupuje pomału wcześniej i co mogę przygotowuję, np. wędliny, golonka zapeklowana została i obgotowana w święta tylko ją upiekę.  Domownicy już są wprawieni w te przygotowania, więc wystarczą dwa dni na upieczeni i przyrządzenie całej reszty.
Ja na dwa tygodnie przed świętami wprowadzam detoks szafkowy, wyjadamy, co mamy, nie kupuje nowych produktów, potrawy przygotowane wcześniej na święta są nietykalne. Chodzi nam o to by oczyścić lodówkę i szafki przed świętami, łatwiej potem zadbać o ty by nic się po okresie świątecznym nie zmarnowało.
Pamiętajcie by zachować zdrowy rozsądek przy zakupach i wydatkach przed świątecznych.



poniedziałek, 12 marca 2018

Urodziny inaczej.....




Dwanaście dni temu, mąż obchodził 50 urodziny, mieliśmy zamiar wyprawić huczną uroczystość, na która odkładaliśmy jakiś czas pieniądze, ale w ostatniej chwili pojawił się inny pomysł. Zorganizowałam nasz wyjazd we dwoje do Wrocławia, taki trzydniowy wypad do eleganckiego hotel z basenem, siłownia i sauną. Owszem przygotowałam przyjęcie urodzinowe dla męża, ale tylko dla ścisłego grona dla nam najbliższych osób.  Był tort, świeczki, toasty, więc nic męża nie minęło w tak dla niego ważnym dniu. Resztę uzbieranej kwoty wydaliśmy na wyjazd we dwoje.  Dzięki temu mieliśmy okazję oderwać się od codzienności, miło spędzić czas we dwoje, sprawić by to były wyjątkowe dni i mogły pozostać w pamięci, jako ciepłe wspomnienie. Wcześniej planowałam dużą uroczystość w restauracji, ale doszłam do wniosku, że lepiej ten czas spędzić inaczej. Przypomniałam sobie jak mąż żałował (zresztą ja również), że mieliśmy duże wesele, że wydane zostały duże pieniądze, a i tak byli niezadowoleni weselnicy, że nigdy więcej by tego nie powtórzył, że wolałby wyjechać gdzieś za te pieniądze, ale niestety jego rodzina się uparła i już. Okazało się, że w nim to nadal siedzi zawzięcie, że nie był mocno przekonany do przyjęcia i że znowu czuł bezsens wydania pieniędzy i to nie małych.  Nie chciał już robić nic, bo tak wypada, przecież to jego urodziny, więc ma prawo do wyboru. Pozwoliłam mu wybrać i wyjechaliśmy.



Myślę, że powinniśmy zastanowić się czy robimy takie uroczystości dla nas czy bo tak wypada lub trzeba się pokazać. My od dawna żyjemy tak by to nam było wygodnie, a nie na pokaz i dla innych, nikt za nas nie przeżyje życia i mamy w nosie, co inni myślą o naszej decyzji odnośnie urodzin męża. Wesele, urodziny, jubileusz itp. To są uroczystości, które maja nam zostać w pamięci, jako miłe wspomnienie, a nie, jako uszarpanie się, wydanie pieniędzy i ogrom zmęczenia. Bardzo ważne jest by wydawać umiejętnie nasze pieniądze, wydawać każdy potrafi, ale już dobrze wydawać nie każdy. My uczymy się, co dzień rozsądnie gospodarować nasza gotówka, jeśli czegoś chcemy odkładamy na ten cel, ale to nie oznacza, że żyjemy wtedy w kompletnej ascezie, niedożywieni w łachmanach, chodzimy tylko pieszo i siedzimy po ciemku i w zimnym domu. Staramy się oszczędnie gospodarować naszymi pieniędzmi, zero jedzenia na mieście, książek, kapryśnie kupionych ubrań, układanie jadłospisu by planować zakupy. Będąc we Wrocławiu udało mi się nabyć książkę „Ekonomia Gastronomia” książka kusiła od dawna, ale niestety cena odpychała 64 zł, ale udało mi się ja nabyć za kwotę 15 zł w księgarni „Czytam Tanio”. Książka jest wszystkim tym, o czym ciągle pisze na blogu.  
Jeśli czegoś pragniecie, a Was na to nie stać można poczekać, odłożyć, ograniczyć wydatki, żyć oszczędniej i z uwaga. Prowadzić budżet i możemy sięgnąć po nasz cel.
„Chcieć to móc, a móc to chcieć”