sobota, 21 października 2017

Zapachy które nas otaczają?




Często poruszam temat chemii w kosmetykach, ja oddawana nie używam zapachowych kosmetyków, nawet kremy do twarzy wybieram bezzapachowe. Z tego powodu mocno wyostrzył mi się zmysł węchu, nie używam produktów zawierających wzmacniacze smaku i to również wpływa na poprawę powonienia. Dziś stałam na przejściu dla pieszych czułam się zamroczona zapachem ludzi stojących wokół mnie, wiele osób twierdzi, że bez wody toaletowej i pachnącego mydła człowiek cuchnie, nic bardziej mylnego. Zastanówcie się ile mieszacie zapachów i jak to mają znosić Wasze zwierzęta. Płyn/proszek do prania pachnie, płyn do płukania również, mydło, szampon, krem, lakier do włosów/paznokci, kosmetyki kolorowe, dezodorant, woda toaletowa/perfumy to wszystko ma swój zapach, wymieszajcie to razem, a powstaje coś oszałamiającego.  Dla mojego nosa jazda windą pełną ludzi „pachnących” jest naprawdę wyzwaniem, wysiadam oszołomiona, zemdlona. Córka mówi, że koleżanki po treningu spryskują się niemal całe dezodorantem, aż ona dostaje kaszlu, bo w szatni jest ich kilka.  Wiadomo, że gdy używamy wody toaletowej przez pewien czas, ona dla nas co raz mniej pachnie, więc wylewamy jej na siebie więcej, ale pamiętajcie, że ona mniej pachnie dla osoby która jej używa, ale nie dla otoczenia. 

Ja się w tym momencie zastanawiam, czy ktoś przystanie i pomyśli ile wdychamy toksycznych substancji w takich sytuacjach? Czy to na pewno jest zdrowe, dobre? Ja oceniam to z punktu mojego nosa, nie jestem toksykologiem, chemikiem, kosmetyklogiem.  Ot mój nos i wszelkie zmysły mówią mi, że mi się to nie podoba, ja czuję w ustach przez długi czas smak tych zapachów, zazwyczaj jest gorzki, a jak to natura urządziła, jeśli coś jest gorzkie to nie jedz, bo ci zaszkodzi. Zatem czy powinniśmy tyle używać zapachowych substancji? Co o tym sądzicie?



Ja nie używam, do płukania mam ocet, do kąpieli mydło powszechne, do twarzy bezwonny krem/oleje, dezodorant bezwonny prawie, perfum nie używam, bo nie stać mnie na prawdziwe nie na ropie, więc przestałam używać. Krem do rak to maść z witamina A prawie bezwonna itd. Dla mnie to taniej i zdrowiej, bynajmniej w moim odczuciu.

Ja jest u Was?? 

środa, 18 października 2017

Jesienne nasze odżywianie




Jadłospis jesienny

W tym tygodniu dość mocno jesteśmy zagonieni, ale jednak chcemy dobrze jeść, by jesienne słoty nas nie położyły do łóżek. Jesienią i wiosną trzeba szczególnie dbać, o jakość żywności.  Nasz organizm jesienią gromadzi zapasy na zimowe krótsze dni. A dodatkowo jesienią jest jeszcze tak wiele warzyw i owoców naszych rodzimych, w naszym domu jemy zgodnie z klimatem, w którym mieszkamy.



Poniedziałek
Śniadanie I
Jajecznica z domowym pieczywem, masło, herbata
Śniadanie II
Kanapki z pieczonym boczkiem (domowy wyrób), ogórkiem kiszonym, jabłko
Obiad
Zupa ogórkowa z ziemniakami
Placki z dyni, kabaczka i ziemniaków (dynia i kabaczek to ostatnie sztuki prosto z grodu), polane miodem
Kolacja
Sałatka warzywna, pieczywo

Wtorek
Śniadanie I
Podgrzane placki z obiadu poniedziałkowego z powidłami śliwkowymi (domowe), herbata
Śniadanie II
Kanapki z szynką domową, pomidor (jeszcze resztki z naszego ogrodu), gruszka
Obiad
Zupa ogórkowa z ziemniakami
Chili con carne z ryżem (wykorzystałam fasolkę zebraną na ziarno z ogrodu)
Kolacja
Ciasto z dyni, mleko owsiane czekoladowe

Środa
Śniadanie I
Ryż z mlekiem kokosowy (domowym), cynamonem i miodem
Śniadanie II
Kanapki z pasztetem, ogórkiem kiszonym, jabłko
Obiad
Zupa cebulowa krem z kaszą jaglaną
Kotlety mielone, fasolka szparagowa (ostatni zbiór z ogrodu), ziemniaki
Kolacja
Kanapki – jajko, wędlina, pasztet, pomidory, ogórki kiszone (stawiamy wszystko na stole i każdy robi z tym, z czym lubi). Herbata

Czwartek
Śniadanie I
Jajecznica ze szczypiorkiem (mam zamrożony z lata) \, chleb, herbata
Śniadanie II
Obiad
Zupa cebulowa krem z kasza jaglaną
Kasza gryczana, sos grzybowy, surówka z kiszonej kapusty (nasza domowa kapusta kiszona)
Kolacja
Racuchy z jabłkami, herbata

Piątek
Śniadanie I
Owsianka na mleku kokosowym z cynamonem i jabłkami
Śniadanie II
Kanapki z jajkiem i szczypiorkiem, jabłko
Obiad
Zupa z dyni na ostro
Śledź smażony, ziemniaki, sałatka z pomidorów (ostatnie sztuki naszych z ogrodu)
Kolacja
Kanapki z tym, co jest w lodówce, herbata

Sobota
Śniadanie I
Jajecznica na boczku, pieczywo, herbata
Śniadanie II
Ciasto cytrynowe, kawa/kakao
Obiad
Zupa dyniowa na ostro
Gulasz węgierski z ryżem
Kolacja
Ryż zapiekany z jabłkami, herbata

Niedziela
Śniadanie I
Gofry gryczane z miodem
Obiad
Zupa pomidorowa z makaronem
Karczek z grilla, pieczone ziemniaczki, gotowane warzywa – brokuł, fasolka, marchewka
Kolacja



Oczywiście jak w tygodniu zachce nam się coś innego lub nie mamy już ochoty na kolację to nie trzymamy się sztywno jadłospisu, jadłospis tworzymy po to by mieć na cały tydzień produkty w lodówce, nie robić nic na szybko, dzięki temu oszczędzamy czas i pieniądze, można coś przygotować wieczorem np. gulasz. Ja potem wystawiam za okno jeszcze gorący na noc, a rano do lodówki chowam. Pieczywo, ciasta, wędliny, kiszonki są domowej produkcji, większość warzyw z ogrodu, owoce kupujemy niestety. Mięso kupujemy prosto z ubojni, warzywa i owoce jeśli nie z ogrodu to od rolników. Mleka roślinne produkuję sama w domu. Dzięki tym zabiegom, mam zdrowsze i tańsze produkty. 

środa, 11 października 2017

Chleb gryczano - ryżowy bez mąki pszennej



Kolejny fajny chlebek zagościł na naszym stole, jest to wersja bez mąki pszennej, można powiedzieć, że bezglutenowy, ale ja nie używam mąk z certyfikatem, kupuję zwykłe mąki głównie firmy Melvi. Chlebek jak to większość pieczyw jest wegański, więc polecam dla osób stosujących taki styl życia.




Składniki:

  • 1,5 szklanki mąki gryczanej
  • 1 szklanka mąki ryżowej
  • ½ szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 płaska łyżeczka gumy guar
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 20 g drożdży świeżych
  • 2 łyżki oliwy/oleju
  • 2/3 łyżki ziaren (siemię, słonecznik, dynia, sezam) opcjonalnie
  • 2 szklanki letniej wody


Wszystkie suche składniki dokładnie mieszamy, dokładamy drożdże, oliwę i wodę i mieszamy by powstała masa podobna do gęstego budyniu, Przekładamy ciasto do foremki (keksówki) wysmarowanej tłuszczem (ja smaruję smalcem). Odstawiamy na 30 minut do wyrośnięcia w międzyczasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 200 stopni. Pieczemy chleb przez godzinę, po upieczeniu studzimy na kratce. Przechowujemy chleb w bawełnianej/lnianej ściereczce, nie chowamy do lodówki.  Zupełnie bezproblemowy chlebek, upieczony z mąki wszędzie dostępnej, jest na pewno dużo tańszy od produktów gotowych i na pewno dużo zdrowszy.

My od 3 lat nie jemy pszenicy, nie jemy bezglutenowo, ale przestrzegamy diety bez pszenicy, za wpadki niestety płacimy rewolucją jelitowa. Jadamy żyto, jęczmień, orkisz (tylko maż i córka), ryż, jagłę, grykę, kukurydzę itp. Nie ma w naszym domu nic, co jest pszenne.  Przyznam, że dobrze nam zrobiła ta zmiana, nasz stan zdrowia znacznie się polepszył.